Wartości


Czy wartości są w cenie?

opublikowane: 2 lis 2011, 16:41 przez Grzegorz Sobiecki   [ zaktualizowane 6 lis 2011, 03:47 przez Nieznany użytkownik ]

Jak rozumiesz to pytanie? Jak rozumiesz słowo wartość? Sztuka, mądrość, piękno i dobro, czy dobrobyt, cena, przychód, pragmatyzm?

Kiedy ostatni raz czytałe(a)ś z własnej woli wiersz, słuchałe(a)ś muzyki poważnej, byłe(a)ś w teatrze na operze? Ile czasu poświęciłe(a)ś w ostatnim miesiącu na refleksję o sobie, rodzinie, człowieku, życiu, jego końcu? O miłości, wolności, prawdzie, celu życia? Kiedy ostatni raz dyskutowałe(a)ś o tym ze swoimi przyjaciółmi? Masz przyjaciół?

Czy kiedyś rozmawiałeś z dziadkiem, babcią o ich doświadczeniach w życiu, o doświadczeniach wojny czy komunizmu? Czy podejmując decyzje bierzesz pod uwagę długoterminowe konsekwencje dla siebie i innych? Czy kiedyś zmusiłe(a)ś się do czegoś, co uważasz za właściwe, wbrew zachciankom, sądom otoczenia?

Czy planując oszczędności i myśląc o produktywności bierzesz pod uwagę także oszczędność siebie i produktywność.. czasu wolnego? A planując przyszłość czy nie podporządkowujesz jej karierze i celom związanym z zarobkami? Kiedy ostatni raz zrobiłe(a)ś coś bezinteresownie, nawet drobnego?

Kiedy ostatnio

Puls Biznesu: Korporacyjna Droga Krzyżowa

opublikowane: 22 kwi 2011, 12:47 przez Nieznany użytkownik   [ zaktualizowane 22 kwi 2011, 12:49 przez Nieznany użytkownik ]

Myślę, że nie wymaga większego komentarza.
 

NIE! dla Wikipedii. TAK! dla pierwotnych źródeł Wiedzy.

opublikowane: 10 kwi 2011, 07:13 przez Nieznany użytkownik   [ zaktualizowane 10 kwi 2011, 14:20 przez Nieznany użytkownik ]

Wikipedia dla człowieka z wyższym wykształceniem jest jak żelazna kula u nogi rozbitka, który próbuje się utrzymać na powierzchni wody. Długo nie wytrzyma i pójdzie na dno - dno intelektualne. Wikipedia i wszelkie opracowania mają bardzo poważną wadę (to znaczy mają wiele, ale jedną istotną), przekreślającą je jako źródło informacji. Nie, nie jest to nieprawdziwość informacji. Nie jest to też brak ustrukturalizowania. Informacje na Wikipedii są przeważnie ładnie ułożone, w większości są prawdziwe (choć NIGDY nie możecie być tego pewni!). Czasem są nawet opracowane przez osoby kompetentne. Podane są też czasem źródła (ale z tym jest już gorzej). Wadą Wikipedii jest to, że informacje tam zawarte są NIEPEŁNE i OGÓLNE. Nie tylko gaszą one płomień ciekawośći i redukuję ambicję, zadowala jak trawa człowieka, który od 2 tygodni nic nie jadł. Stanowią ILUZJĘ wiedzy, która pokazuje czubek góry lodowej, dając sugestię, że jeśli coś jest pod powierzchnią, to mniej istotne - wystarczy to, co widać na wiki. Nawet w części nie pokazuje głębii wiedzi. Prezentuje iluzję ładnie podaną i przez to zaspokajającą nagłą i krótkotrwałą potrzebę informacji (bo nie Wiedzy przecież). Jednak często pomijają informacje trudne, wymagające głębszego drążenia i mogące nużyć odbiorcę, a które w mogą okazać się bardzo istotne dla sensu danego hasła. Właśnie - hasła. Nie da się opisać złożonych zagadnień hasłami. One często tkwią pomiędzy liniami tekstu, a żeby do nich dotrzeć potrzebne jest wczytanie się, a na to potrzeba czasu. Do tego, żywiąc się takimi na wpół (albo i całkowicie) przetrawionymi informacjami traci się chęć szukania gdziekolwiek dalej, co więcej powoli może doprowadzić to do regresu intelektualnego. Tak jak mięśnie, które nie używane zanikają, tak i zdolności docierania, przetwarzania informacji (czasem dużych ilości) i wyciągania wniosków będą upośledzone, gdy papka informacyjna wyglądająca jak wnioski będzie podana na talerzu.

Żeby dotrzeć do pełnej prawdy, trzeba dążyć do jej źródeł. A tych ekonomista z wyższym wykształceniem winien szukać tam, gdzie świeżo wytworzone informacje i wiedza są publikowane, czyli w książkach i publikacjach tematycznych, artykułach (bardziej wartościowe są naukowe niż popularnonaukowe i publicystyczne). Jeśli chodzi o książki, zwłaszcza naukowe, wybór tych "mądrych" i wartościowych jest trudny - ale o to warto zapytać kogoś, kto ich przeczytał setki, czyli najlepiej jakiegoś profesora, uznanego znawcę tematu. Nie trzeba się martwić zanadto, że oto w 2011r. książka z 2008r. opisuje dane z 2005r. Nie, wiedza (w szczególności naukowa) nie jest ponadczasowa i podlega zmianom. Ale też nie zmienia się tak jak kurs EUR do USD na Forexie. Warto mimo wszystko śledzić wydawanie najnowszych publikacji. Publikacje wydają je różne organizacje narodowe i miedzynarodowe, a także jednostki naukowe uczelni i instytuty naukowe, czasem upubliczniane są również ekspertyzy naukowe na rzecz jednostek publicznyh (np. ministerstw). Szukając zatem rzeczelnej i pełnej (kompletnej), a jednocześnie aktualnej (ale ta cecha na drugim miejscu) wiedzy na określony temat, lub z danego obszaru pierwszym pytaniem, jakie trzeba sobie zadać, jest "kto jest źródłem tej wiedzy", gdzie to zagadnienie się realizuje w praktyce? Np. szukając informacji o tym, jak zorganizowany jest bilans płatniczy Polski - docieramy do NBP, następnie do organizacji międzynarodowych, które wydają przewodniki tworzenia bilansu, podobnie gdy szukamy informacji o handlu zagranicznym Polski - docieramy do GUSu i dalej do WTO, GATT, GATS itd.

Tak, będzie to bolało, będzie wymagało wysiłku intelektualnego, czasem fizycznego (np. żeby dotrzeć do biblioteki) i czasu - ale tak jak mięście nie rozwiną się bez wysiłku i tworzenia mikroskopijnych naderwań, tak i wiedza (prawda) wymaga poświęcenia.

Sugeruję już nigdy więcej nie włączać Wikipedii :) No dobra, dopuszczam używanie tylko i wyłącznie na zasadzie przeglądu prasy, newsów, ciekawostek, filmów na YT, wpisów Twittera czy FB - czyli bardziej jako rozrywkę i inspirację niż źródło wiedzy. Ale nigdy nie odwołujcie się do niej w pracach.

O sciaga.pl i podobnych serwisach nie pisałem. Sparafrazuję S. J. Leca. Dotarłem do Wikipedii. Gdy myślałem, że dotarłem do dna, usłyszłem pukanie od spodu. To pukała sciaga.pl.

1-3 of 3