EKONOMIA‎ > ‎Ekonomikalia‎ > ‎

"Kto nie upilnował tygrysa" - kontra neoliberalizmowi

opublikowane: 23 cze 2011, 14:30 przez Nieznany użytkownik   [ zaktualizowane 23 cze 2011, 15:20 przez Nieznany użytkownik ]
Fragmenty wywiadu z prof. Elżbietą Mączyńską, prezesem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. (Miesięcznik Kapitałowy. Wydanie specjalne. Makroekonomia prognozy. Prezentacja prognoz makroekonomicznych - grudzień 2010).

- [MM] Zagrożeniem są uwarunkowania zewnętrzne. Pieniądze z FED i z programów stymulacyjnych nie zmniejszają niepewności w gospodarce USA i na globalnym rynku finansowym. W USA i w strefie euro powstaje niebezpieczna bańka spekulacyjna gigantycznego zadłużenia. W USA utrzymuje się niekorzystna sytuacja na rynku pracy [vide. The US growing job challenge]

- [EM] Praprzyczyną jest dysfunkcjonalność systemu regulacyjnego, zdominowanego przez oligopol największych międzynarodowych korporacji i banków oraz audytu i agencji ratingowych. Obszarem trudnym do opanowania są krótkoterminowe transakcje finansowe i wymykające się logice ekonomicznej dochody menedżerów w największych ponadnarodowych bankach i korporacjach. Trafnie oddaje to stwierdzenie jednego z menedżerów, że "gdy tygrys wyrywa się na wolność i sieje spustoszenie, tylko wariat by go potępiał. Naprawdę winien jest ten idiota, który go nie upilnował" (tygodnik Forum, nr 32/2010) (...) Kryzys wykazał, jak groźne mogą być następstwa lekceważenia praw ekonomicznych i logiki ekonomicznej. Za takie lekceważenie można uznać m.in. niepohamowaną pogoń sektora finansowego za szybkimi zyskami. Ogromne zyski i wysokie uposażenia menedżerów, jak się okazało, nie miały fundamentalnych podstaw ekonomicznych. Decyzje menedżerskie zostały zdominowane przez swego rodzaju terror krótkiego, szybkiego zysku. Z drugiej strony, kryzys wykazał zawodność rozwiązań bazujących wyłącznie na jednej doktrynie ekonomicznej - neoliberalizmie - i bezkrytycznej wierze w uniwersalność i absolutną skuteczność mechanizmów wolnorynkowych. (...) Stiglitz zarzuca ekonomistom, reprezentującym neoliberalną szkołę ekonomii, doktrynerstwo i naiwne - czy raczej ułomne - odczytywanie Adama Smitha (ojca ekonomii klasycznej i teorii rynku), że rynek zwalnia jego uczestników z wymogu zastanawiania się nad kwestiami moralności. (...) Nie tylko rady udzielane prze nich były błędne; nie wywiązywali się dobrze nawet ze swego podstawowego zadania: formułowania przewidywań i prognoz. (...) "Ekonomia przemieniła się, bardziej niż chcieliby sądzić ekonomiści, z dyscypliny naukowej - w najbardziej entuzjastyczną cheerleaderkę wolnorynkowego kapitalizmu" (J. E. Stiglitz - Free Fall, Wyd PTE 2010). Podobne opinie kilkanaście lat wcześniej formułował nieżyjący już kanadyjsko-amerykański ekonomista John Galbraith (...) w książce "Ekonomia w perspektywie". Utrzymującą się siłę ekonomii neoklasycznej i fundamentalizmu rynkowego Galbraith przypisuje potędze interesów gospodarczych i przydatności tej teorii w rozwiązywaniu problemu władzy w gospodarce i polityce. Jeśli bowiem, zgodnie z założeniami klasycznej ekonomii, gospodarką rządzi rynek, to tym samym znika problem i zarzut nadużycia władzy a krytyka władzy postrzegana jest i objaśniana jako walka z rynkiem. Według Galbraitha "w okowach przeszłości i w zrębach klasycznego modelu" utrzymuje ekonomię "tak zwana techniczna ucieczka od realnego świata", tj. przyjmowanie co prawda logicznych wewnętrznie, modelowych założeń (np. czystej konkurencji), ale oderwanych od realiów, za to umożliwiających modelowanie matematyczne. Globalna gospodarka doświadcza obecnie niebywale burzliwych przemian, czemu towarzyszy ambiwalencja ich ocen, co nieuchronnie przekłada się na przewartościowania w teorii ekonomii. W reakcji na przemiany a zarazem na popełniane błędy i słabości ekonomii neoklasycznej, stopniowo wyłaniają się nowe nurty badawcze, w tym m.in. transdyscyplinarna ekonomia złożoności, oraz bazująca na ekonomii behawioralnej - pscyhoekonomia, ekonomia wiedzy niedoskonałej. Można to uznać za początki dokonującej się powoli zmiany paradygmatu ekonomii ukierunkowanej na uwzględnianie w większym stopniu aspektów społecznych. (...) "W analizie dysfunkcji w globalnym świecie gospodarczym i towrzayszącej mu erozji systemu wartości w zbyt małym stopniu uwzględnia się wyzwania wynikające z przełomu cywilizacyjnego i postępującej dezindustrializacji". (...) W opinii Lestera Thurowa kryzys gospodarczy spektakularnie wyeksponował nierównowagę między realną gospodarką a finansami, ujawniając zarazem nierównowagę między perspektywą krótkoterminową i długoterminową oraz niedostowowanie gospodarki do wyzwań przyszłości. Brakuje wizji i wyobraźni strategicznej oraz analizy futurologicznej. (...) Charakterystyczna dla współczesnego świata, dramatycznie wręcz "naruszona równowaga", zmusza do poszukiwania rozwiązań ukierunkowanych na symbiozę postępu ekonomicznego, społecznego i ekologicznego. Wzorcem takiego symbiotycznego podejścia są idee społecznej gospodarki rynkowej (...). Właśnie w modelu społecznej gospodarki rynkowej uwzględniane są nie tylko aspekty ekonomiczne, ale i społeczne, ekologiczne, co sprzyja łagodzeniu dysproporcji gospodarczych i napięć społecznych. Jednak także ten model wymaga dostosowania do zmieniających się warunków gospodarczych, w tym przede wszystkim do zmieniających się (m.in. pod wpływem globalizacji) obszarów władzy i kompetencji decyzyjnych. Czy - i w jakim stopniu - idee społecznej gospodarki rynkowej okażą się przydatne w praktyce, pokaże przyszłość.


Wnioski dla nas z tego tekstu? 
- myślmy nie tylko w perspektywie krótkoterminowej, ale równoważmy ją z planowaniem długoterminowym
- nie wchodźmy na grząskie piaski finansów, ale czerpmy z nich tylko tyle, ile jest potrzebne dla budowania wartości realnej
- twórzmy wizje przyszłości całej naszej polskiej gospodarki (tak, my!, nie profesorowie ani właściciele największych korporacji) i myślmy o strategii, jaką powinno objąć państwo, a potem ją realizujmy w takim zakresie, w jakim jesteśmy w stanie
Comments